Kiedy wczoraj na Facebooku dowiedziałam się o akcji Dzień na opak, uznałam, że muszę wziąć w niej udział. Nie dość, że jest to inicjatywa stowarzyszenia, które zostało założone za moich studenckich czasów przez znajomych z Opola, to w dodatku uwielbiam wszelkie niestandardowe akcje, które pozwalają wyszaleć się mojej kreatywności. Poza tym sama idea jest mi wyjątkowo bliska, bo w życiu wiele rzeczy robię na opak, nie wspominając już nawet o tym, jak bardzo na opak jestem z wszelkimi czynnościami związanymi z prowadzeniem gospodarstwa domowego.
Zainspirowana projektem Switcheroo, namówiłam Pawła, by wskoczył w moje fatałaszki. Jeśli myślicie, że krzywo na mnie popatrzył, kiedy wymawiałam tę propozycję, to jesteście w błędzie. Mamy czasami doprawdy szatańskie pomysły, a ten, kto zna nasz duet, wie, że stać nas na wiele. Pierwszy zestaw, który dla siebie przygotowałam nie sprostał barkom konkubenta, a i sandały zdały się być okrutnie przymałe. Ostatecznie postawiłam na, jak się później okazało, całkiem hipsterski outfit. Paweł założył na siebie ulubioną kurtkę i szorty, w których z kolei ja wyglądam jak mężczyzna w związku lesbijskim.
Ciekawe czy kochalibyście mnie, gdybym nosiła się tak na luzaka? :D
ja: sukienka: adidas originals (via zalando), spodnie: zara, kurtka: levi’s, trampki: keds
Paweł: kurtka: gipsy, t-shirt: zara, spodenki: american eagle, trampki: converse
